David Neeleman, założyciel i były prezes JetBlue, przewiduje upadek tych linii lotniczych - donosi "aeroTelegraph".
Przewoźnika z Nowego Jorku, który zmaga się od dłuższego już czasu z ogromnym zadłużeniem, dobijają wysokie ceny paliwa. W równie nieciekawym położeniu, o czym pisaliśmy wcześniej, są
niskokosztowe Spirit Airlines.
Neeleman, który od 2021 roku jest prezesem Breeze Airways, założył JetBlue w 1999 roku. Według niego przewoźnik z Nowego Jorku, mimo zadłużenia sięgającego w tym momencie blisko dziewięciu miliardów dolarów, miałby większe szanse na przetrwanie, ale dramatyczną sytuację komplikują wysokie ceny paliwa lotniczego.
JetBlue szukały nawet potencjalnego inwestora, spekulowano w branży, że zainteresowanie wyrażają United Airlines, ale z uwagi na potężne długi przewoźnika z Nowego Jorku gigant z Chicago nie zdecydował jeszcze się na taki ruch i bardziej myśli teraz o
mega fuzji z American Airlines.
Neeleman prognozuje nawet, że przy obecnych cenach paliwa lotniczego model biznesowy działalności JetBlue wygeneruje kolejnych 1,3 mln dolarów strat w bieżącym roku, co jest prostą drogą, a wręcz autostradą w stronę bankructwa przewoźnika z Nowego Jorku, współpracującego na rynku amerykańskim w ramach
umowy code-share z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT.
Flota JetBlue składa się aktualnie z 279 samolotów jednego producenta, którym jest Airbus, podobnie jak w przypadku wspomnianych wyżej Spirit Airlines. 129 tych maszyn to A320-200, kolejnych 63 to większe A321-200. Ponadto przewoźnik z Nowego Jorku posiada 56 airbusów A220-300, 26 większych A321neo i jedenaście A321LR. Wiele tych odrzutowców jest uziemionych z powodu problemów z silnikami firmy Pratt &Whitney.